blog nimloth

mój świat: notpron/q101/ausiello/winyle/generation lost/deviantart
księga gości: zobacz/wpisz się                                                                                                                            kontakt: mail
archiwum: 2002//7/8/9/10/11/12//2003//1/2/3/4/5/6/7/8/9/10/11/12//2004//1/2/3/4/5/6/7/8/9/10/11/12//2005//1/2/3/
4/5/6/7/8 /9/10/11/12//2006//1/2/3/4/5/6/7/8/9/10/11/12//2007//1/2/3/4/5/6/7/8/9/10/11/12//2008//1/2/3/
4/5/6/7/8/9/10/11/12//2009//1/2/3/4/5/6/7/8/9/10/11/12//2010//1/2/3/4/5/6/7/8/9/10/11/12//2011//1/2/3/
4/5/6/7/8/9/10/11/12//2012//1/2
/

nastrój: The current mood of nimloth at www.imood.com                                                                                        rise against - everchanging (acoustic)




Niestety obawiam się, że warunek a) chyba jednak nie jest spełniony, tak więc plan został wstrzymany do odwołania...

nimloth, 2012-01-13, 18:29:44

skomentuj (0)







Hmm... może mi się tylko wydaje, ale sprawy chyba obierają właściwy tor (jak widać na zdjęciu powyżej). I to z minimalną ingerencją z mojej strony. A na jutro, o ile wystarczy mi odwagi, mam plan ;)

nimloth, 2012-01-12, 20:46:54

skomentuj (0)







Historia ta sama, co zawsze i pewnie, jak zawsze, skończy się źle albo skończy się zanim się zacznie. Ale co tam, i tak już za późno, bo utonęłam w tych niebieskich oczach i nie ma ratunku. Teraz trzeba tylko wykombinować czy ich właściciel jest a) wolny i b) zainteresowany. Chociaż tak naprawdę to tylko punkt a) jest ważny, bo ja już decyzję podjęłam więc nad punktem b) się popracuje ;)


nimloth, 2012-01-03, 16:04:27

skomentuj (0)







jednak przyciągam wyłącznie idiotów i/lub dziwaków :|

nimloth, 2011-10-07, 22:05:36

skomentuj (0)







Wreszcie jest dobrze :)

W pracy świetnie, w sercu wiosna, przede mną tydzień wygrzewania się na plaży... Jeszcze gdyby tak wcisnąć gdzieś pomiędzy to wszystko muzykę to byłoby idealnie (ciągle myślę o zakupie basu).

Aż chce się żyć :)

nimloth, 2011-08-13, 15:05:45

skomentuj (1)







Z wiekiem chyba zaczynam doceniać babskie rozmowy. Wszystkie koleżanki, którym mogłabym się wygadać powyjeżdżały i zaczyna mnie męczyć duszenie w sobie pewnych rzeczy. Toteż postanowiłam zrobić sobie małą wycieczkę - bagatela 2250 km - celem pójścia "na ploty". A że Costa Brava, słońce, plaża i drinki z palemką to już zupełny zbieg okoliczności ;)

No ale to dopiero w niedzielę więc muszę się wyżalić tutaj.

W. jest przesympatyczny, lubię z nim rozmawiać lubię jak trzyma mnie za rękę gdy gdzieś idziemy... Hmm, chciałabym napisać, że lubię też inne rzeczy ale... innych rzeczy właściwie nie ma. Dopiero na trzeciej randce doczekałam się pocałunku - a właściwie tylko cmoknięcia na do widzenia. Na czwartą zaprosiłam go do siebie licząc po cichu na trochę więcej "akcji". Chyba nawet nie miałabym oporów przed pójściem na całość (półtora roku "posuchy", a w końcu każdy ma potrzeby...). Skończyło się na "pierwszej bazie" - zawsze krok do przodu. Ale wczoraj znowu - cmoknięcie na dzień dobry i na do widzenia i trzymanie się za rączki. Podstawówka.

Chyba nie czaję o co chodzi. Nie mogę pojąć jego punktu widzenia - zaprasza dziewczynę na którąś z kolei randkę, zawsze płaci i kompletnie niczego nie oczekuje? Rozumiem ideę "taking things slow", może nawet by mi się to podobało, bo w moich wcześniejszych związkach zawsze wszystko działo się za szybko i nie wychodziło to na dobre. Wiem, że niedawno zakończył dość długi związek (chociaż nigdy o tym nie rozmawialiśmy w szczegółach, więc nie wiem czy było to przyjacielskie czy burzliwe rozstanie) i to może mieć spory wpływ na sytuację. Ale skoro nie jest gotowy, a najwyraźniej nie jest, to po co się ze mną spotyka? Jeszcze żeby chociaż coś na ten temat mówił - ale nie, gadamy tylko o "głupotach". A moja frustracja zaczyna sięgać zenitu bo nie mogę połapać się w tych sprzecznych sygnałach.

No cóż, w piątek widzimy się znowu, a potem mamy dwa tygodnie przerwy (mój urlop, a potem jego urlop). Chyba czas wytoczyć ciężką artylerię i spytać się czy byłby zazdrosny gdybym sobie "zaszalała" z jakimś przystojnym hiszpanem ;)


nimloth, 2011-08-10, 12:08:18

skomentuj (0)







Coś chyba jest w cytacie z tytułu. Na razie w prawdzie trudno mówić o miłości - ba, nawet o zakochaniu - ale jest za to niesamowicie silne zauroczenie no i mam wrażenie, że wreszcie spotkałam kogoś, z kim mogę być szczęśliwa.
Okazuje się, że wystarczyło darować sobie artystów i znaleźć miłego inżyniera ;)

nimloth, 2011-08-06, 14:33:46

skomentuj (0)